• Wpisów:9
  • Średnio co: 112 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 09:49
  • Licznik odwiedzin:1 866 / 1127 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Plan zmian można powiedzieć że wciąż powstaje... tyle, że z małymi przerwami. Cóż... jak mogłam przewidzieć mój zapał raz jest raz go nie ma. So lovely.
Pan O. śpi, a ja musiałam wstać bo głód mnie obudził i nie dawał zasnąć...W południe znów idzie do pracy. Troche mi go szkoda bo jakby nie było to okazało się, że pracuje 11 dni z rzędu i to przeważnie po ok 12 godzin.

Kawa mi znów tak cudownie smakuje... co jest powodem wręcz do smutku bo nie mogę jej pić dużo a znów bym chciała litrami jak kiedyś.
Zauważyłam, że brakuje mi ostatnio wielu rzeczy...ale nawet się do tego nie przyznaje bo kiedy powiem to na głos staje się prawdziwe, a wolę gdy to jest w moim umyśle.
 

 
Zmieniłam zdanie, jednak umieszczę tu swoje plany zmian. W końcu to blog bardziej dla mnie, nie dla innych. Mała imitacja pamiętnika.
Coraz dobitniej dochodzi do mnie fakt, że za parę miesięcy będę matką. Zawsze chciałam swe dziecko nauczyć wielu wartościowych rzeczy które poznałam tylko w teorii. Nauczyć je siły, wiary w siebie, wdzięczności i wielu innych wartościowych rzeczy.
Doszło do mnie, że nie mogę go tego nauczyć jeśli sama tego nie potrafię do końca. To właśnie dlatego nadszedł czas na brak wymówek, bo jakie wymówki dam jemu kiedy zapyta dlaczego mnie tego nie nauczyłaś? Dlaczego zamiast żyć pozwoliłaś mi na egzystencję?
Tworzę właśnie mały plan zmian w swoim namacalnym pamiętniku i myślę, że gdy będzie skończony to wstawię go też tutaj, bo to właśnie tutaj będę opisywać swoje sukcesy i porażki. To właśnie tu zapiszę wersy swej nowej drogi.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Mogłabym teraz napisać całą litanię o tym co chciałabym zmienić żeby w końcu było cudownie, ale po co zanudzać?
Wczoraj po raz 3 byłam w pracy odkąd musiałam przymusowo wrócić z chorobowego. 12h robienia makaronu spowodowało u mnie sny z jego udziałem. Lovely. Zastanawiam się tylko kiedy mnie ochrzanią i za co, bo doczepią się czegoś zawsze. Mają trzy opcje:
- za dużo makaronu,
- za cienki makaron,
- za długo siedziałam w pracy.
No tak, miałam być po 8 godzin, a że dobrze się czułam to chciałam spędzić całą szychtę z O. bo przenoszą go do innej restauracji.
Dziś mam jeden dzień wolnego. Normalnie to bym jeszcze spała gdzieś do 13: 00, ale jak O. wychodził do pracy to jakoś stwierdziłam, że może czas się nieco ogarnąć i zrobić ze sobą cokolwiek by nie być już takim wrakiem.
Pytanie teraz tylko czy zrobię cokolwiek.
 

 
Kolejny raz lądowałam w szpitalu, dwa tygodnie po wypisaniu pojawiłam się tam ponownie i znów po zrobieniu masy badań okazało się, że wszystko jest w porządku. Problem tylko w tym, że wyszłam stamtąd wczoraj i to całkowicie przeziębiona. Dziś znów czeka mnie wizyta u lekarza.

Myślę, że czas wyznać tutaj wszystko niż pisać ogródkami i praktycznie nikt nie wie o co chodzi.

"wal się to jest mój świat" napisała mi w komentarzu, że przejście na dietę i więcej aktywności poprawi mi wagę. Owszem, masz rację, ale nie w tym przypadku. Otóż spodziewam się dziecka, a w tym stanie naturalne jest to, że przybierasz na wadze mimo, że nie jesz więcej niż zawsze. Nie mogę ćwiczyć, bo już dwa razy lądowałam w szpitalu z powodu zagrożenia ciąży i muszę bardzo uważać. Uwierz mi po porodzie na pewno zacznę coś ze sobą robić bo wtedy już będę mogła.

Opowieść o Panu O.

Z Panem O. pracujemy razem w restauracji. Znamy się już właściwie 4 lata i w sumie może tak od 3 coś się między nami działo. Nie mówię, że "rodziła się miłość"... bo to był zwykły seks, który z początku nawet nam nie wychodził bo mimo szczerych chęci źle się czuliśmy w takiej sytuacji, w końcu byłam jego podwładną... to jeszcze za czasów praktykantki.
Byliśmy w sumie kwita z jednym : oboje kogoś zdradzaliśmy w tych sytuacjach.
Wszystko się zmieniło jakieś pół roku temu.
Już byłam pracownicą. Dyskoteka po pracy mimo późnej godziny wydawała się odpowiednim pomysłem.
Bawiliśmy się przez chwile ale ile śmiechu było!
Przygodny seks na łonie natury był o dziwo jednym z niewielu co mi się podobało. Oczywiście oboje byliśmy totalnie nawaleni więc wszystko działo się w oczekiwaniu na taksówkę. Spałam u niego.
Nasze relacje od tej pory się totalnie zmieniły. Byliśmy coraz bliżej siebie mimo że nie do końca tego chcieliśmy. Spędziłam u niego jeszcze jedną noc jakiś czas później... i kolejną w hotelu, która była dla mnie o dziwo najcudowniejszą nocą w życiu.
Noc w hotelu skończyła się ciążą.
Co mnie zdziwiło? Cieszył się.
Kiedy dowiedział się, że jestem w ciąży zaczął się bardziej starać mimo, że nic od niego nie chciałam. Teraz już wiem, że po nocy w dyskotece zaczął już coś do mnie czuć, a w momencie kiedy dowiedział się, że noszę w sobie jego dziecko był już totalnie zakochany.

Aktualnie.

Jesteśmy razem od jakiegoś czasu, jest nam dobrze, że sobą i nigdy bym nie przepuszczała, że będzie aż tak dobrze. Znaleźliśmy mieszkanie i właściwie jutro zaczniemy po woli się tam wprowadzać.
Naprawdę cudownie jest mieć przy sobie kogoś kto cię kocha, a ty kochasz jego.

Jedyny problem jaki teraz się pojawił to pieniądze, bo okazało się, że moje przymusowe chorobowe będzie do grudnia bezpłatne... co muszę też iść jutro wyjaśnić.

Jak to możliwe, że czując się wciąż niedojrzale człowiek musi podjąć się prawdziwego, dorosłego życia?




Nazywam się Gabi, mam 20 lat i wiele chęci do zmian.
  • awatar ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт !: Nie wiedziałam,że jesteś w ciąży... są różne zajęcia dla przyszłych matek, grupy taneczne etc... Nawet od niedużej aktywności fizycznej możesz trafić do szpitala :( ? Czytając to miałam wrażenie jakbym czytała o swojej sytuacji... co prawda nie wyszła z tego ciąża ale jednak coś było... Powodzenia kochana ! jestem z Tobą :* dodaję Cię do obserwowanych i znajomych :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Muszę przyznać, że wczoraj był cudowny dzień. Od lat nie robiłam żadnych sesji zdjęciowych, no ale ze zwyczajnych nudów i z racji, że mamy jesień wybrałam się na taką sesję z Panną D. i Panną R.
O dziwo jestem zadowolona z paru zdjęć mimo, że teraz, jak już dotarły na FB to większość osób zauważy znaczną różnicę w mojej wadze. Tą złą różnicę.
Nieco pokłóciłam się wczoraj z Panem O. (moim chłopakiem). No ale cóż, teraz śpi a ja siedzę przed laptopem nie mając co ze sobą zrobić.
Nachodzi mnie taka mała myśl od paru dni żeby wreszcie coś ze sobą zrobić. Nie jestem już tylko dla siebie i do końca życia już nie będę... jestem też dla nich, dla moich Skarbów, a to wymaga jakiegoś zdecydowania, stabilności... to wymaga szczęścia samego w sobie...
 

 
Dziś pierwszy raz wyszłam na świeże powietrze. Nie ważne, że tylko na chwilkę... jesienne powietrze, śpiew najbardziej mrocznych ptaków i delikatny mróz... to było to czego potrzebowałam i dalej potrzebuję.
Szukam teraz inspiracji w jesiennych obrazkach na tumblerze z nadzieją, że może to choć trochę pomoże zbliżyć mnie do celu realizacji swoich marzeń.


 

 
Jesień to najbardziej inspirująca pora roku, przynajmniej dla mnie. Kocham ją, a mimo to teraz nie potrafi dodać mi otuchy.
Ciągłe siedzenie w domu bez możliwości wyjścia gdziekolwiek zaczyna mnie przytłaczać mimo że minęło zaledwie kilka dni.
 

 
Od jakiegoś czasu mimo swego "dorosłego" wieku chciałabym wrócić do swoich idiotycznych nałogów. Zupełnie jakby rozlew krwi był mi potrzebny. Większość ludzi mówi mi że w tym momencie zachowuję się jak dziecko, ale to wcale dziecinne nie jest, nałóg jak nałóg. Powiedz palaczowi że jest dziecinny bo pali i nie może przestać. Różnicy nie ma bo problem tkwi w psychice, tylko narzędzie tortur jest inne.
Rozlew krwi jest bardziej tragiczny, odzwierciedla cały mrok mej duszy, którego przecież nie mogę pokazać. Spójrz w me oczy i powiedz co widzisz...
Całkowita pustka, świat dla ciebie zamknięty... za to każda łza, każda kropla krwi zawiera całe arsenały mej duszy, spójrz na nie i zobacz jak bardzo słaba jestem mimo prób utrzymania pozoru że jest inaczej.
Niby wszystko się układa, niby uśmiech jest, ale czy zapytałeś kiedykolwiek czy jest prawdziwy.
Gdyby wszystko było w porządku nigdy nie pomyślałabym o swych drobnych nałogach.
Tak wiele razy słuchasz krzyku mej ciszy a nie potrafisz dostrzec jak bardzo cię potrzebuję w każdej minucie swej egzystencji...
  • awatar Gość: Jesli tak bardzo go potrzebujesz, to dlaczego nie jesteś blisko niego? Na pewno są jakieś możliwości... Znam takich, co im bardziej kogos potrzebują, tym dalej od niego uciekają... Ma to sens? Ja nie widzę żadnego... :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
"The words of life" - nazwa bloga może wydawać się nieco dziwna i niezrozumiała. Właściwie to nie mam pojęcia co mnie naszło na to właśnie zdanie, więc zagłębiać się w to nie będę.
Powodem założenia bloga nie są moje "sukcesy w odchudzaniu"- co właściwie niemożliwe bo na chwilę obecną pisane mi jest przybieranie na wadze.
Nie są to też zawody miłosne, życiowe itd.
Nie będzie to też nic o modzie czy cokolwiek innego.
Powód jest bardzo prosty :
Wyszłam niedawno ze szpitala i przez kolejne miesiące będę na L4. Blog ma pomóc mi zabić nudę i może w jakimś stopniu służyć za pamiętnik.

Na wstępie może się nieco przedstawię.
Mam 20 lat i skończyłam już szkolną wędrówkę.
Jestem właśnie na drodze do tworzenia swojego własnego życia. Moja przygoda miłosna jest zabawnie prosta a jednak tak skomplikowana w swej prostocie, o czym kiedy indziej.
Myślę, że na wstęp wystarczy :)
  • awatar Narcyza.: Całkiem miło się zapowiada ;) Będę odwiedzać.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›